Ogólne > Hydepark

Duńscy lekarze i ich błędy

<< < (10/20) > >>

happybeti:
Naszła mnie taka refleksja :
Wszyscy, ktorzy tu pod niebiosa wychwalają polskich lekarzy , do których chodzą w Polsce PRYWATNIE, a z blotem mieszają publiczną duńską służbę zdrowia, może niech zrobią "eksperyment poznawczy" i odwrócą sytuację?

Przy okazji wizyty w Polsce spróbujcie skorzystać z państwowej słuzby zdrowia- pogotowie, lekarz pierwszego kontaktu w przychodni, a w Danii zacznijcie chodzić do duńskich lekarzy PRYWATNIE  8).

Ciekawa jestem co wtedy o "systemie" i "bezdusznych konowałach", tudzież "troskliwych lekarzach" będziecie mieli do powiedzenia. 8)

Dla jasności, przypominam- zarówno z polskiej jak i duńskiej "publicznej" służby zdrowia i lekarzy, z którymi się zetknęłam, jestem zadowolona. A że z racji dość jeszcze krótkiego mojego pobytu tu, mam dość świeżo w pamięci doświadczenia z Polski, jak i stąd , pozwalam sobie robić takie porównania.
Dostępność do lekarza "pierwszego kontaktu" oceniam podobnie, aczkolwiek na plus w Danii sprawność i szybkośc podstawowych badań.
Tu dla lekarza nie jest problemem np pobrać krew i zrobić natychmiast , na miejscu,podstawowe badanie, by sprawdzić, czy np jest infekcja.
W Polsce , jak lekarz się przyłozy i nie sięgnie od razu po bloczek z receptami, dostajesz skabusewanie do oddzielnego laboratorium /punktu pobrania krwi, potem czekasz co najmniej kilka godzin na wynik, by ze swistkiem w ręku znów czekac na rejestrację i ponowną wizytę u lekarza, by ten mógł spojrzeć na wyniki badań i ewentualnie zgadnąć, jaki antybiotyk przepisać  8) ::).
Co prawda na szczęście ja miałam mądrego lekarza rodzinnego, który receptami na antybiotyki nie szafował, ale generalnie obraz jest taki, że po wizycie u lekarza- pediatry np. moje kolezanki za kazdym razem zostawiają w aptece minimum 100-200 zł.

czesio:

--- Cytat: happybeti w 23 Lis 2013, 10:06:00 ---Naszła mnie taka refleksja :
Wszyscy, ktorzy tu pod niebiosa wychwalają polskich lekarzy , do których chodzą w Polsce PRYWATNIE, a z blotem mieszają publiczną duńską służbę zdrowia, może niech zrobią "eksperyment poznawczy" i odwrócą sytuację?

Przy okazji wizyty w Polsce spróbujcie skorzystać z państwowej słuzby zdrowia- pogotowie, lekarz pierwszego kontaktu w przychodni, a w Danii zacznijcie chodzić do duńskich lekarzy PRYWATNIE  8).

Ciekawa jestem co wtedy o "systemie" i "bezdusznych konowałach", tudzież "troskliwych lekarzach" będziecie mieli do powiedzenia. 8)

Dla jasności, przypominam- zarówno z polskiej jak i duńskiej "publicznej" służby zdrowia i lekarzy, z którymi się zetknęłam, jestem zadowolona. A że z racji dość jeszcze krótkiego mojego pobytu tu, mam dość świeżo w pamięci doświadczenia z Polski, jak i stąd , pozwalam sobie robić takie porównania.
Dostępność do lekarza "pierwszego kontaktu" oceniam podobnie, aczkolwiek na plus w Danii sprawność i szybkośc podstawowych badań.
Tu dla lekarza nie jest problemem np pobrać krew i zrobić natychmiast , na miejscu,podstawowe badanie, by sprawdzić, czy np jest infekcja.
W Polsce , jak lekarz się przyłozy i nie sięgnie od razu po bloczek z receptami, dostajesz skabusewanie do oddzielnego laboratorium /punktu pobrania krwi, potem czekasz co najmniej kilka godzin na wynik, by ze swistkiem w ręku znów czekac na rejestrację i ponowną wizytę u lekarza, by ten mógł spojrzeć na wyniki badań i ewentualnie zgadnąć, jaki antybiotyk przepisać  8) ::).
Co prawda na szczęście ja miałam mądrego lekarza rodzinnego, który receptami na antybiotyki nie szafował, ale generalnie obraz jest taki, że po wizycie u lekarza- pediatry np. moje kolezanki za kazdym razem zostawiają w aptece minimum 100-200 zł.

--- Koniec cytatu ---


ok jak chcesz porównywać PL -DK to daj polskim szpitalom lekarzom ten sam sprzęt i finanse co maja Duńczycy i zobaczymy jak to będzie

co do badań to jak robiłem badanie hormonów to lekarz rodziny nawet nie wiedział jakie hormony ma zbadać  :o

a na wyniki czekałem - 2 tyg ( testosteron , Estradiol ) i 4 tyg na prolaktynę - w PL 2-3 DNI  ;D

na usg reki czekałem 1,5 mies  :o gdzie po takim okresie to samoczynie organizm wraca do siebie itp w PL - na drugi dzień  ;D

w tym temacie chodzi bardziej o to że DK lekarze maja sprzęt finanse - zero wiedzy itp

POLSCY mają wiedzę ale brak sprzętu i finansów  :'(

będąc u rodzinnego zatkało mnie jak lekarz musiał z drugim się naradzić jak mam dawkować ibuprom  :o








ayme:
Powiem tak bo za wiele nie wypada mi mowic -zycze Wam kochani  przezde wszystkim dobrego zdrowia-  tutaj na ziemi dunskiej  bo jest na prawde potrzebne;D
dla zdrowych ,silnych jest ok- mam kolezanki ktore cala zime pedaluja na rowerach w hjemmepleje i sa super zdrowe ,bylyby i zdrowe  w Polsce podejrzewam.Ich opieka zdrowotna interesuje tyle co nic i dunska opieka jest wlasnie dla nich .Mam tez kolezanki slabsze fizycznie juz z Polski ,chorowite ,majace skomplikowane somatyczne schorzenia o ktorych w Dani malo sie slyszy one na temat konowalow dunskich rzucaja wiachy od razu jak sie spotkamy.Wiec punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
Osobna rzecza jest opieka nad uposledzonymi, chorymi psychicznie ,zaburzonymi -w Dani jest ona na wysokim poziomie.

happybeti:
czesio, ale nie "przerzucajmy się " "anegdotkami" ze swoich pojedyńczych doświadczeń- ja akurat mam całkiem odwrotne  8)- na RTG do szpitala jechałam z listem w ręku od lekarza rodzinnego, natychmiast po wizycie u niego (a raczej u niej, bo to kobieta). Więc czekanie trwało...hm...10 minut w poczekalni szpitalnej ?

Pytanie tylko, czy w Polsce leczysz sie "państwowo", czy "prywatnie" ?

Mieszkając w Polsce korzystałam z obu form i wiem, że jak sama za wszystko płaciłam, to, oczywiście, badania były robione szybciutko . Gdy było to w ramach ubezpoieczenia i publicznej opieki zdrowotnej, to już tak różowo nie było. Nie wspominając o fakcie, że czasem, nawet, gdy skabusewanie na badania było z publicznej placówki , musiałam sama za nie zapłacić.

Tak się składa, ze zarówno w Polsce, jak i tu, w Danii, jestem pod opieką poradni endokrynologicznej. Tam, w Polsce było w moim , nie największym mieście, kilka. Tu, w Danii, muszę jechać do szpitala w innej "kommune" , bo w tym "naszym" nie ma takiego oddziałau. Oszczędniej? Alez tak, za to są pieniądze na lepszy sprzęt, bo nie muszą być dzielone na 12 małych przychodni.
Myślę, że gdyby w Polsce zlikwidować połowę "specjalistycznych oddziałów" i za te pieniądze doposażyć drugą połowę, nie byłoby na co narzekać. Ach, no i gdyby Polacy płacili nie 19, a co najmniej 36% podatków, tez byłoby inaczej, nie ?  ;)

Co do standardu opieki- różnicy nie widzę. Moja lekarka rodzinna tu, jak i mój lekarz p.o. w Polsce, nie mieli najmniejszego problemu ze skabusewaniem na właściwe badanie , ba, nawet oboje potrafili wystawić receptę na leki, które stale muszę brać. A żeby było jeszcze zabawniej, to nawet lek ten sam  ;D 8).
No, ale może to dlatego, że zarówno w Polsce, jak i tu, umiałam się z moimi lekarzami komunikować- precyzyjnie i rzeczowo.

daniaa:

--- Cytat: happybeti w 23 Lis 2013, 18:18:04 ---Myślę, że gdyby w Polsce zlikwidować połowę "specjalistycznych oddziałów" i za te pieniądze doposażyć drugą połowę, nie byłoby na co narzekać.

--- Koniec cytatu ---

Trochę nieprzemyślana ta wypowiedz. Po pierwsze widzę, że jeszcze za krótko przebywasz w Danii i zauroczona warunkami (nie wiedzą) duńskiej służby zdrowia w głowie się mieli.
"Zlikwidować połowę secjalistycznych oddziałów w Polsce"? :o Kraj ponad 38mln mieszkańców chcesz raczyć połową dostępnych dziś oddziałów? To nie sytuacja duńska gdzie jest Kopenhaga, a reszta kraju dająca 4mln ludzi. Ale pani "ministra zdrowia" byłaby z ciebie najlepsza: oszczędność=likwidacja :)

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Idź do wersji pełnej